wtorek, 16 kwietnia 2019

Domowa rewolucja kuchni wg Katarzyny

Remont, bałagan, sprzatanie - wszystko to jest fajne jak już widać efekt końcowy.
Chciałabym pokazać wam efekt kilkudniowej pracy. Postanowiłam zmienić kuchnię. Miał być nowy kolor na ścianach, nowy stól i kilka dodatków. Ale jak się okazało to i meble wypadało by zmienić. Chociaż "starowinki" były w dobrym stanie to szkoda było je tak ot wyrzucić.
Wyrzucić zawsze można - postanowiłam je przemalować. Nie ukrywam, roboty z tym było sporo.
Na początek trzeba było zerwać okleinę z drzwiczek i szuflad. Następnie trochę przeszlifować i odtłuścić. Chciałoby się rzecz syzyfowa praca. No cóż, jak już coś robię, to staram się to zrobić najlepiej jak potrafię.
Może zacznę od prezentacji.
Obecnie meble wyglądają tak jak prezentuje zdjęcie poniżej. Brakuje jeszcze tylko cokołu na dole mebli, ale nasi fachowcy (oczywiście nie wszyscy) są jak widać niesłowni. Cierpliwie czekam, może w najbliższych dniach będzie i cokół.


A wszystko zaczęło sie od takich oto klasycznych mebli:
Miały już swoje lata ale nie były zniszczone. W pierwszej kolejności na stół roboczy poszły drzwiczki. Zdjęcie okleiny okazało się bardzo proste. Potrafiła zejśc w jednym kawałku. Trochę przeszlifowałam powierzchnie, następnie odtłuściłam (zawsze to robię płynem do mycia szyb, na spirytusie). Trzeba było odczekać, aż dobrze wyschnie.
Dwie lub trzy warstwy farby w odstępach 4-5 godzin. Później 2 warstwy lakieru bezbarwnego półmat, akrylowego.


Wymieniłam uchwyty na takie bardziej nowoczesne, kupione w necie. Trochę się obawiałam ich jakości ale okazało się, że bezpodstawnie. Uchwyty dopasowałam kolorem do sprzętów kuchennych - inox. Strzał w 10.
Farbę do malowania miałam wcześniej sprawdzoną. Producent co prawdza polecał 2-3 warstwy bez konieczności użycia lakieru, ale biorąc pod uwagę, że meble znajdują się w kuchni, to postanowiłam dać jeszcze lakier. Lakier nadał im trochę połysku i ochroni farbę przed uszkodzeniem.
Do wymiany poszedł blat i cokól. Wcześniej każda szafka miała swój blat, teraz jest jeden długi na wszystkie szafki. Blat jest piękny. Dopasowany do stołu.

Kilka porad przed malowaniem:
1. dobrze oczyścić i odtłuścić powierzchnię przed malowanie;
2. malować w miejscu, w którym w powietrzu nie umoszą się duże pyłki lub np. sierść psa (na jednych drzwiczkach mam pamiątkę!!!);
3. dokładnie malować wałkiem lub pędzelkiem - marzeniem moim jest warsztat i mała lakiernia, gdzie można natryskowo malować duże powierzchnie;
4. pośpiech nie jest wskazany - lepiej dać jedną warstwę farby więc niż później widzieć niedoróbki;
5. przy własnym dużym nakładzie pracy satysfakcja gwarantowana.

Jeżeli macie jakieś pytania to z chęcią na nie odpowiem.

Cukierkowa chusta

Tak jak pisałam w poprzednim poście - będzie trochę cukierkowo.
Chusta w kolorach różu, fioletu i grafitu - nie są to moje kolory, ale i tak całość wygląda super.
Wzór oczywiści wujek google. Robi się bardzo prosto. Polecam.





Chusta dla Ani

Szydełko towarzyszyło mi od najmłodszych lat. Był oczywiście czas "zapomnienia" lub jak kto woli odłożenia w kąt, ale zawsze do prac szydełkowych miałam wielki sentyment.
Kiedyś były to małe prace typu serwetki, gwiazdki, dzwonki, później ubranka dla lalek, a teraz czas na coś większego.
Chusty robione na szydełku sa przepiękne. Mają w sobie coś z magii, no może trochę mnie poniosło, ale i tak coś w nich jest.
Chusta granatow-niebiesko-szaro-grafitowa trafiła do Ani.
Wzór znalazłam w necie, łatwy i efektowny.




Następna będzie z różem, też piękna.

Chlebak i chustecznik

Witam Wszystkich po dość długiej przerwie. Moja nieobecność związana była z wieloma rzeczami, które w między czasie robiłam, potraktujcie to jako moje usprawiedliwienie. Robótki były też troche powodem blogowego zaniedbania, więc na początek dwie z ostatnio stworzonych prac (oczywiście na własne potrzeby).
Chleba i chustecznik - komplet, który zdobi kuchnię po drobnym liftingu.




Zarówno chlebak jak i chustecznik przeleżały w kącie kilka miesięcy czekając na okazję, która pozwoliła im się przeistoczyć ze zwykłych drewniaków w ozdobione francuskim motywem szarości.
Mi przypadły do gustu, więc pozwoliłam sobie na ich zaprezentowanie.
Nastepny post już za chwilę.
Zapraszam

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Chusta szydełkowa - dla wyjątkowej osoby

Przed samymi świętami na szydełko trafiły nici, z których miała powstać chusta dla kogoś mi bliskiego. Kolory, wzór i poświęcony czas to nic,w porównaniu z radością osoby obdarowanej.
A dla Was jak zwykle kilka fotek chusty.






Chusta szydełkowa

Kolejna chusta szydełkowa trafiła jako prezent do mojej bratowej. Prezento, jak się okazało, bardzo się spodobał. Wzór znalazłam w sieci.
Kilka fotek specjalnie dla Was.




Kolory moje ulubione - kilka dni przed tym jak rozpoczęłam szydełkowanie zrobiłam zdjęcie, które kojarzy mi się z powstałą chustą.

poniedziałek, 26 listopada 2018

Chusta szydełkowa

Szydełko poszło w ruch. Zatęskniłam za oczkami, słupkami, półsłupkami i wzorami szydełkowymi. Aby moja wena mogła poszaleć, wybór padł na szydełkową chustę.
Wzór znalazłam w internecie, trochę liczenia i kilka dobrych godzin heklowania.
Efekt sam mnie zaskoczył.



Kolejna już się robi. Ta oczywiście jest moja, ale kolejna kto wie, może znajdzie się jakaś właścicielka.

sobota, 10 listopada 2018

Kolorowe korale

Robiąc porządki w koralikach trochę mnie wena natchnęła i powstały korale. Kilka na skórzanym rzemieniu i jedne z plastikowych pastylek. Robienie, chociażby korali potrafi oderwać mnie, chociaż na chwilę, od rzeczywistości. A tego w ostatnim czasie potrzebuję.






Miłej niedzieli.
Pozdrawiam

sobota, 29 września 2018

Drewniane wieszaki w decopage

Ten post miał się ukazać dopiero za jakiś czas, ale nie mogłam się powstrzymać.
Do przerobienia wieszaków zainspirowała mnie "Bożka - Mam i ja" http://bozka-mamija.blogspot.com/
Bożena wieszaki robi perfekcyjne. Nic tylko uczyć się od niej.
Moje mają być prezentem dla fajnych BABEK. Oby tylko te fajne Babki nie czytały tego posta.








 Następnym razem wieszaki zrobię dla siebie.