sobota, 2 czerwca 2018

Wisteria glicynia

Wpis trochę czasowo spóźniony, bo moja wisteria jest już tylko w kolorze zielonym, ale 2 tygodnie temu wyglądała tak .......................






Bardzo ekspansywna roślina, którą staram się przycinać 2 razy w roku. Zdjęcia i tak nie prezentują uroku rośliny. A do tego zapach, który wydziela jest niesamowity.
Teraz pod wisterią stoi ławeczka, na której przysiąść można i napawać się cieniem. 
Miłego weekendu.

czwartek, 31 maja 2018

Obrazy haftowane krzyżykiem


przedstawiam Wam kolejne obrazy, które prezentowałam na swoim starym blogu. Obrazy zdobią ściany domu mojej mamy.
Najstarszy ma ponad 10 lat. Kościół w górach. Autor nieznany.
Kolejny był obraz Apoloniusza Kędzierskiego "Dziewczyna z dzbanem". Na ścianę trafił jak prezent na 35 rocznicę ślubu moich rodziców.

I kolejny, to obraz Sophie Anderson "Zakochana".
Obraz haftowałam w ostatnich 3 miesiącach ciąży, bo zgodnie z zaleceniami lekarza, miałam wypoczywać. Więc wypoczywałam.
Nie wszystko uda mi się odtworzyć ze skasowanego bloga, trochę szkoda, bo włożyłam w niego sporo pracy. Mam tylko nadzieję, że "blogger" nie wykręci takiego samego numeru jak "bloog.pl".
Pozdrawiam























niedziela, 20 maja 2018

Noc Muzeów Kwidzyn 2018

W sobotę tj. 19/05/2018 w kwidzyńskim muzeum odbyła się Noc Muzeów. Było wiele atrakcji, w których można było wziąć udział np. układanie witraży, szukanie hasła w grze plenerowej, czy było zwiedzanie zamku.
Organizatorzy włożyli wiele wysiłku, aby zadowolić nocnych Marków.
W grze plenerowej nagrodą była rycina H.Mutzla wykonana w I połowie XIX weku - oczywiście odbitka z reprodukcji. Hasło odgadnięte, więc i nagroda wpadła w moje ręce.

 Ramka od dłuższego czasu zalegała w kącie. Chyba specjalnie czekała na coś wyjątkowego.
Wg mnie warto było czekać na odpowiedni obraz. A Wam jak się podoba?


niedziela, 6 maja 2018

Toruń z góry....

Są miejsca na ziemi, do których z wielka przyjemnością wracamy. Ja mam takich miejsce wiele, ale jednym z nich jest Toruń.
Dlaczego mnie ciągnie do Torunia? Ano dlatego, że to miasto ma w sobie wszytko to, co lubię: zabytki, kulturę i sztukę na każdym rogu, stare i nowe w jednym miejscu, ciszę i gwar i jeszcze wiele innych "atrakcji".
W zeszłą niedzielę pojechaliśmy całą rodzinka na pizzę i lody do Torunia. Pierwszą rzeczą jaką zrobiliśmy po przyjeździe to wejścia na wieżę zamkową (182 stopnie), z której widok jest zachwycający.





 Następnie pizza i lody i kolejna porcja spaceru.



Były również walki rycerskie, targi rękodzieła i starci. Dla każdego coś ciekawego.
Jak nie byliście w Toruniu, to polecam. Następna impreza, którą w tym roku koniecznie muszę odwiedzić, to Iluminacje ŚwietlnevbBella Skyway Festival , które odbywają się co roku w sierpniu.
Koniecznie trzeba to zobaczyć.

Wspomnienie SKASOWANEGO BLOOGA.PL

Jakie było moje zdziwienie, kiedy chcąc dodać posta na moim blogu na bloog.pl okazało się, że nowy właściciel platformy nie planuje prowadzić blogów i mój blog poszedł do "KOSZA". Kilka lat prowadzenia bloga, dzielenia się z Wami moimi pracami, uwagami i przemyśleniami, zostało zlikwidowane. No cóż i tak bywa.
Postanowiłam jednak poświęcić trochę czasu i przypomnieć sobie, a Wam pokazać to, co przez ostanie kilkanaście lat zrobiłam.

Zacznę do obrazów malowanych krzyżykiem.
Pierwszy obraz, który wyhaftowałam to był portret Jana Pawła II. Obraz powstawał przez 4 miesiące. Prace nad min rozpoczęłam w kwietniu 2005 roku, kilka dni po śmierci Papieża.

Później był Chrystus w czarno-białej odsłonie.
Miasteczko w górach, które jako prezent zagościło w domu mojego brata.
Tryptyk "Aktów" Gustawa Klimta, które wiszą w mojej sypialni.
Oraz Portret Żyda - nad tym obrazem pracowałam prawie rok. Ponad 100.000 krzyżyków. Obraz zdobi ścianę w moim domu.

Następne prace pokażę Wam w kolejnych wpisach. Obrazy zdobią ściany w domu mojej mamy.
Postaram się również odtworzyć kolekcje kolczyków i innej biżuterii, którą udało mi się zrobić.

Życzę słonecznej niedzieli.
Pozdrawiam

niedziela, 22 kwietnia 2018

Twój Vincent - Vincent van Gogh

Jestem po podwójnym seansie filmu "Twój Vincent" reżyserii Doroty Kobieli i Hugh Welchmana. 
Od kiedy pamiętam byłam zafascynowana malarstwem Vincenta van Goga, jego życie i jego twórczość zawsze była gdzieś obok mnie. To co zostało stworzone przez Panią Dorotę, Pana Hugh oraz setkę artystów malarzy, którzy przez 6 lat tworzyli ten film jest na miarę Vincenta van Goga. Nie widziałam wcześniej tak dobrego filmu biograficznego i tak wielkiej pasji i serca włożonego w stworzenie DZIEŁA. Dziękuję Wam bardzo i liczę na więcej.
Aby nie być gołosłowną, chciałabym pokazać Wam dzieła Vincenta w mojej interpretacji krzyżykowej. 

"Łodzie rybackie na plaży w Saintes-Maries-de-la-Mer"

 "Gwiaździsta noc"
 "Odpoczynek"
"Kawiarenki"



Następny obraz, który jest w trakcie haftowania to "Gwiaździsta noc nad Rodanem". Efekt końcowy na pewno zobaczycie. 

Film "Twój Vincent" pokazał mi, że moja wiedza na temat Vincenta jest znikoma. Postanowiłam kupić sobie jeszcze książkę o Vincencie pt. "Van Gogh. Życie" autorstwa Gregory White Smith i Steven Naifeh. Tomiszcze przyszło w piątek i powoli zaczynam się zaczytywać w życie Vincenta.
To tyle na dzisiaj. 
Pozdrawiam




wtorek, 17 kwietnia 2018

Podatek od komina

Podymne zostało wprowadzone w 1629 r., zastępując poradlne. Płacone było przez mieszczan, chłopów i szlachtę zagrodową. Jego wysokość była zależna zarówno od wielkości budynku, jak i miasta. Od 1775 r. pobierano podymne od każdego komina („od dymu”) na dachu. Zlikwidowane zostało stopniowo wraz z upadkiem I Rzeczypospolitej, np. w zaborze rosyjskim podymne wiejskie zastąpiono nowym podatkiem gruntowym w latach 1866-1868 (w samej Rosji podatek gruntowy wprowadzono w 1875 r.), zaś podymne miejskie zastąpiono podatkiem od nieruchomości miejskich w 1902 r.
Źródło:  https://pl.wikipedia.org/wiki/Podymne

Zapewne zastanawiacie się dlaczego piszę o podatku płaconym od komina. Otóż wcale nie chcę Was zanudzać prawem podatkowym, tylko chciałabym przytoczyć taka oto nowinkę z kwidzyńskiego poletka. 
Wczoraj miałam okazję zrobić zdjęcia budynku szkoły katolickiej językowo-sportowej w Kwidzynie. Pierwotnie był to budynek dawnego Sądu Ziemskiego znany też jako „Pałac Sprawiedliwości” przy ul. Braterstwa Narodów 59 w Kwidzynie. Budynek powstał w okresie 1798–1800. Autorem projektu gmachu był znany niemiecki architekt epoki klasycyzmu David Gilly (1748–1808). Do budowy tego budynku przeznaczono cegły, które pochodziły z rozbiórki naszego kwidzyńskiego zamku, a dokładnie  jego wschodniej części.
W latach 1946 – 1956 był siedzibą Domu Dziecka nr 2, a od roku 1957 do  2012 roku mieścił się w nim Specjalny Ośrodek Szkolno – Wychowawczy z internatem i Szkoła Podstawowa nr 7.

http://kwidzynopedia.pl/index.php?title=S%C4%85d_Ziemski

Nie posiadam we własnych zasobach zdjęcia budynku, ale obiecuj e uzupełnić wpis w najbliższym czasie. 

Miało być o kominach, więc na początek kominy.


Są to dwa kominy, które pod samym dachem tworzą piękny łuk i jak jeden komin wychodzą na zewnątrz. Jeżeli podatek płaciło się od kominów murowanych wychodzących na zewnątrz, to w tym przypadku chciałoby się rzecz "Polak potrafi". Kominy również stały się pomnikiem zapisków, które na obecną chwile pozostaną jak dla mnie zagadka. Czy ktoś, kto daty "wyskrobywał" miał w tym jakiś cel, czy daty są prawdziwe, a jeżeli tak, to kto jest ich autorem......O malunkach nie wspomnę.


 Znajdują się jeszcze w budynku szkoły takie perełki jak - no właśnie, zgadnijcie co to jest?


Ja już wiem, a Wy wiecie? Kaloryfer.

Zawsze uwielbiałam rzeczy z duszą. Taką właśnie niepowtarzalną i budzącą mój podziw rzeczą jest futryna, która najprawdopodobniej zostanie odnowiona i przez kolejne lata będzie cieszyła oko.


Perełką są również kafelki, które zdobią podłogi.
Ząb czasu wytarł wzór, ale z tego co się dowiedziałam, kafelki nadal produkowane są w Niemczech.

Tak właśnie sobie pomyślałam, że gdyby nie wizyta w budynku szkoły nie wiedziałabym wielu rzeczy o tym budynku. Wstyd się przyznać, jestem kwidzynianką a tak mało wiem o samym mieście i o tym, czym może się Kwidzyn pochwalić. Czas uzupełnić braki.


poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Moja makrofotografia wiosny

Wiosna budzi się do życia i bardzo chętnie prezentuje swoje piękno. Wiosenne kwiaty, które prezentują się całą paletą barw są wdzięcznym modelem. Biorąc

aparat do reki zapominam o codzienności, na plecach czuje podmuch odpoczynku i relaksu. Zachwyt, który mnie ogarnia patrząc na rozkwitające kwiaty jest jak szklanka orzeźwiającego soku. Nie ma nic piękniejszego wiosną. Specjalnie dla Was kilka makrofotografii w moim wykonaniu.












Pozdrawiam moich obserwatorów.