czwartek, 25 września 2014

Rozmowa przy kawie z ....

Spotkałam się  koleżanką, całkiem przypadkiem. Nie widziałyśmy się kilka lat. Rozmowa nie kleiła się jakoś specjalnie. Kiedyś było całkiem inaczej. Potrafiłyśmy gadać długie godziny, na tematy które nigdy się nie kończyły. Ale to było kiedyś. Wiem, wiem, każdy się zmienia ale czasami zmiany nie są łatwe do zaakceptowania. 
Standardowe pytanie: Co u ciebie słychać? Masz rodzinę, dzieci, pracę? No moja odpowiedź zawsze jest taka sama: U mnie spoko, mąż, dzieci, dom, pies, praca, hobby, które zajmuje sporo czasu, jakaś odskocznia przy komputerze na blogu (nomen omen - wciąga jak narkotyk) i zbyt krótka doba aby ze wszystkim zdążyć. I to chyba jest w miarę pozytywna odpowiedzieć.
 A co słyszę - praca do bani, mąż .................... był ale się zmył, dzieci już takie duże, że prawie nie ma ich w domu i ..................................i dalej nic. I to nie zabrzmiało optymistycznie. 
Czasami się zastanawiam, czy to przypadkiem nie my sami kształtujemy nasze "smutne, nieciekawe" życie. Bo skoro dzieci już są odchowane, to można zacząć robić coś co się odkładało na później, skoro mąż poszedł w długą, to może czas na poznanie kogoś nowego, kogoś kto zapełni pustkę. No i może znajdzie sie w końcu miejsce na realizowanie własnych marzeń. Zacząć można od tych drobnych i powoli przechodzić do tych, które upchaliśmy gdzieś na dnie naszego serca. 
Życie jest zbyt krótkie, aby marnować je na narzekania. Każda chwila naszego życia jest na wagę złota. Musimy pamiętać, że nasze życie musimy przeżyć jak najlepiej aby nigdy nie żałować tego, czego nie zrobiliśmy. Przecież życie to nie gra komputerowe - nie ma więcej żyć jest tylko jedno.

Reasumując:

Blogerki i blogerzy dziękuję Wam, że kształtujecie te optymistyczne codzienne ŻYCIE. Robicie to piątkę z plusem.