środa, 18 marca 2015

Mała refleksja

Mam 3 dni wolnego i nadrabiam zaległości czytelnicze. Zawsze uwielbiałam różne artykuły z każdej dziedziny naszego życia. Bywały artykuły lepsze ale i bywałe słabe, bywały takie do których z chęcią się powracało i takie, które były na raz. Dzisiaj natrafiłam na artykuł o problemach z jakimi zmagają się rodzice dzieci chorych na autyzm. Jest to choroba, której jak to autor pięknie określił "nie widać na pierwszy rzut oka" ale jest i jest bardzo dotkliwa dla rodziców, opiekunów. Rodziców cieszy każda najmniejsza oznaka ze strony chorego, oznaka tzw. zainteresowania. Nie znam osobiście żadnej osoby dotkniętej autyzmem ale czytając artykuł miałam nieodparte wrażenie, że żyjąc we współczesnym świecie każdy z nas jest "napromieniowany" maleńką cząstką autyzmu.
Sama po sobie wiem, że czasami zamykam się na świat i nic nie wiedzę i nic nie słyszę. Ja w ten sposób ładuje akumulatory, aby w codziennym życiu normalnie funkcjonować. I tak sobie pomyślałam, że przecież Ci chorzy może też ładują akumulatory aby pewnego dnia odpalić i zacząć żyć.
Jak uważacie?