piątek, 10 kwietnia 2015

Smutne ale prawdziwe

Równouprawnienie, prawa kobiet, polityka prorodzinna, stawianie na rodziny wielodzietne, becikowe, tacierzyńskie, przedłużone urlopy macierzyńskie i inne pierdoły. Jak to się ma do rzeczywistości gdy kobieta po urodzeniu dziecka chce wrócić do pracy, a szef wali jej prosto w oczy, że Pani ma czwórkę dzieci i nie nadaje się do pracy tylko do rodzenia dzieci. Moja koleżanka jest właśnie w trakcie urlopu macierzyńskiego, urodziła ślicznego obywatela Polski, została zaproszona na rozmowę do szefa, nota bene - kolejnego w krótkim okresie czasu - to co usłyszała to przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Czyżby kobieta, która ma dzieci nie nadawała się do pracy zawodowej tylko do bycia tzw. matką na całym etacie w domu. A gdzie te wszystkie wykłady na temat matek, które lepiej organizują się w pracy, które są bardziej wydajne, które identyfikują się z zakładem pracy, którym bardziej zależy na "etacie" ze względu na zapewnienie dzieciom bytu? Gdzie te wszystkie wyświechtane frazesy wrzucić? Jak reagować na takie zachowania pracodawców? Do kogo i gdzie można się poskarżyć - najzwyczajniej w świecie, wylać swój żal? Czy taki szef - facet - jest nadal facetem, czy dupkiem?
Tak smutna rzeczywistość nic innego nie rodzi, jak tylko wewnętrzny bunt i chęć spakowania się i wyjechania tam, gdzie kobieta ma prawo rozwijać się zawodowo bez względu na to czy jest matką czy też nie.
Wcale się nie dziwię gdy moi znajomi zostawiają wszystko za sobą i kupuję bilet w jedną stronę do Anglii, Danii, Norwegi czy innych krajów. 
A może trzeba zacząć głośno mówić i coś robić?
Tylko jak i co .....