niedziela, 11 września 2016

Mijamy, ludzka rzecz......

21 sierpnia 2016 roku odszedł od nas mój ukochany Tato. Dla mnie zatrzymał się czas  - tęsknota i pustaka, którą po sobie zostawił boli.



Zbyszek
Syn – Heleny i Bronisława
Brat – Krystyny, Barbary i Mirosława
Mąż – Elżbiety
Tata – Katarzyny i Wojciecha
Teść – Anny i Dariusza
Dziadek – Michaliny, Igora i Ewy
Szwagier, wujek, kuzyn, kolega i przyjaciel – nie jestem w stanie wymienić was wszystkich, tak aby kogoś nie pominąć.
Trochę się tych ludzi nazbierało przez ten krótki okres ziemskiej wędrówki, szlakami codziennego życia.

Zbyszek – dla każdego z inną twarzą, z innym charakterem i z innym podejściem.
Dla jednych z dużą dozą wyrozumiałości, a do innych z kompletnym jej brakiem.
Do jednych z miłością, a do drugich z dobrym sercem.
Część z nas czytało go jak otwartą księgę, a dla części był zamkniętym rozdziałem.
Dla wielu Zbyszek – dla nielicznych Zbigniew, Zbychu.
Są tacy, którzy mówili, że był dumny, a inni że wyniosły.
Dla nas był człowiekiem z zasadami, a inni mówili że to egoizm.
Czasami rozśmieszał, a czasami denerwował.

Zbyszek – przez każdego inaczej widziany i rozumiany, ale przez nas zawsze kochany.
Tu na ziemi ciągle gdzieś biegniemy, gonimy za tym co ucieka, zapominamy prostych słów: kocham, przepraszam, dziękuję. A potem nagle postrzegamy, że właśnie te słowa chcemy komuś powiedzieć ale nie ma komu.
Ja mówię teraz: 
KOCHAM – za to że byłeś,
PRZEPRASZAM – za wszystko co było nie tak,
DZIĘKUJĘ – że Bóg dał mi możliwość poznania Ciebie.

Ksiądz Jan Twardowski w swoim dorobku artystycznym zawarł wiele mądrości, a sięgam do jego wierszy właśnie w trudnych chwilach, takich jak ta, sięgam po to aby naładować akumulatory.

Specjalnie dla Was wiersz "PROŚBA"

Sam nic nie czyniłem dobrego
Ani mniej ani więcej
To tylko anioł rozdawał
Czasami przez moje ręce
Kochać też nie umiałem
Wiernie ani niewiernie
Ktoś inny lepszy
Kochał przeze mnie
Dogmatów nie rozumiałem
Rano w południe w nocy
Ufam że wytłumaczysz
Kiedy mi zamkniesz oczy


KOCHANI – pamiętajmy, że życie to wielobarwny kwiat, cieszący oko kolorami tęczy, pachnący gamą zapachów od A do Z. My jesteśmy ogrodnikami i to od nas zależy jaka odżywką będziemy go podlewać, czy będzie to miłość w różnych odcieniach czy zło w zmiennej postaci.
Nasz Kwiat Życia będzie kwitł tak, jak o niego zadbamy.
Nawet więdnąc w ostatnich chwilach ziemskiego życia może cieszyć oko swym przygasającym pięknem.

W ostatnich dniach  swojego życia Tata kochał całym sobą, przepraszał każdym gestem, dziękował każdym uśmiechem.  
I tak go zapamiętajmy.