czwartek, 5 września 2013

Koncert Starego Dobrego Małżeństwa

Właśnie wróciłam z koncertu Starego Dobrego Małżeństwa. Wrażenie jak za każdym razem piorunujące. Nigdy w życiu nie zapomnę pierwszego koncertu na którym byłam, a było to (nie wiem czy mogę się przyznać) coś około 20 lat temu. I dzisiaj słuchając ich piosenek, gdy zamykam oczy to staję się tamtą nastolatką, z głową w chmurach, w rozciągniętym czarnym swetrze. Czuję smak zakazanego wina i tego lajtowego życia, za którym czasami tęsknie. Jednym słowem tęsknota, tęsknota .... Czemu to ziemskie życie mija tak szybko? Dobrze, że są w życiu takie rzeczy, które potrafią przywołać w pamięci najpiękniejsze chwile z naszego życia. Dziękuję za koncert, dziękuję, że miłe chwile i za odrobinę melancholii. Cieszę się, że koncerty SDM są nadal  na poziomie, na wysokim poziomie. 
 Dla tych którzy podzielają moja pasję i znają piosenki SDM tekst jednej z nich dla Was.

"4 nad ranem"

 
Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

 
Czemu cię nie ma na odległość ręki?
Czemu mówimy do siebie listami?
Gdy ci to śpiewam - u mnie pełnia lata
Gdy to usłyszysz - będzie środek zimy

Czemu się budzę o czwartej nad ranem
I włosy twoje próbuję ugłaskać
Lecz nigdzie nie ma twoich włosów
Jest tylko blada nocna lampka
Łysa śpiewaczka

Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem
Tak cicho, by nie zbudzić sąsiadów
Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie
Myślałby kto, że rodem z Manhattanu

 
Czwarta nad ranem...

 
Herbata czarna myśli rozjaśnia
A list twój sam się czyta
Że można go śpiewać
Za oknem mruczą bluesa
Topole z Krupniczej

I jeszcze strażak wszedł na solo
Ten z Mariackiej Wieży
Jego trąbka jak księżyc
Biegnie nad topolą
Nigdzie się jej nie spieszy

Już piąta
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz