środa, 17 czerwca 2015

W paszczy LWA



Dzisiaj zaniemówiłam z wrażenia. Ogólnie ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że gadam, raczej dużo i na temat. Ale tym razem zabrakło mi słów. A zaczęło się tak:
Dzwoni telefon mój ukochany telefonik, numer raczej nieznany, odbieram i co słyszę:
- Dzień dobry, dzwonię ze szkoły w sprawie zebrania rodziców dzieci, które idą w tym roku do pierwszej klasy. Chciałam poinformować, że w dniu tym i tym, o godzinie tej i tej, odbędzie się zebranie rodziców sześciolatków.
- Mówię: dobrze, będę.
- Pani śmiało kontynuuje: A czy Państwo jesteście pewni, że chcecie, aby Wasze dziecko szło do szkoły jako 6-latek? …….

A ja nic – totalny szok. Jak to nie chcą mojego dziecka w szkole? Przecież to obowiązek, to „najmądrzejsza reforma szkolnictwa”, dzięki które 6-latki zostaną wepchane w paszczę lwa. Szkoły, jak już się dużo wcześnie przekonałam, nie są kompletnie dostosowane do przyjęcia 6-latków w swoje mury. Brak dużych, bezpiecznych placów zabaw, zamiast placów – fontanny - bo ładniej wyglądają, sale lekcyjne znajdują się w pomieszczeniach, które same krzyczą gdzie jest SANEPID - małe, ciemne, bez odpowiedniej wentylacji, zagrzybione. Nie wiem czy warto wspominać o książkach, które ważą tonę, a przecież miał być dla każdego tablet – chyba narysowany. Moja córka w lipcu będzie obchodziła swoje 6 urodziny. Jest jeszcze małym dzieckiem, które nie potrafi usiedzieć w miejscu 5 minut – 45 minut lekcje to dla niej i dla wielu 6-latków będzie chyba próba charakteru. Wzrostem również bardziej przypomina skrzata, niż ucznia szkoły podstawowej.
Nie wiem czy telefon Pani ze szkoły miał na celu to, abym wypisała dziecko ze szkoły i szukała sobie przedszkola, które ja przyjmie? Listy w przedszkolach już dawno są pozamykane, a przecież przedszkole, do którego chodziła nie koniecznie przyjmie niechciane szkolne dziecko. Zresztą koleżanki i koledzy z grupy przedszkolnej też już są zapisane do szkoły, a nie do przedszkola. A może mam latać po psychologach, aby na siłę udowodnić, że moje dziecko jest opóźnione!!!
Nie wiem jak protestować – podobno w niektórych przypadkach milczenie jest bardziej wymowne, ale czy w tym przypadku milczenie coś da?